Nowy dom - nowy kłopot

Przeprowadzka jest zazwyczaj dobrą okazją do uporządkowania i odrzucenia, segregacji rasowej zgromadzonych w ciągu życia przedmiotów. Większość ludzi bowiem ma to do siebie (trochę to dziwaczne, ale wygląda na to, że wszyscy mamy coś wspólnego z gryzoniami i srokami - złodziejkami), że uwielbia chomikować różne dziwne, a przynajmniej zupełnie nieprzydatne przedmioty. O ile mogę jeszcze zrozumieć znaczki czy monety - może to być wyjątkowo zyskowne , rentowne w przyszłości zajęcie, ale już kolekcje łyżek czy biletów tramwajowych - to już spore dziwactwo. Zajmując się organizowaniem przeprowadzek, załatwiając także magazynowanie przewożonych z jednego lokum do drugiego (tego nowego) przedmiotów widziałem już wiele. Zachłysnąłem i oczarowałem niesamowitą kolekcją antycznych wręcz, unikatowych książek - samych pierwszych wydać naprawdę dobrej literatury. Rozśmieszyła zaś mnie kolekcja lalek barbi pewnego znanego adwokata. Za to za nic w świecie nie mogę skumać ludzi kolekcjonujących na przykład widokówki - jedna pani w średnim wieku miała ich kilka pudeł - dawało to jakieś 10.000 tych karteczek - większość była nie zapisana. Po co, pytam się po co? Przecież nawet nie dla dekoracji - zawsze leżą w pudle