Przeprowadzka czy emigracja |
O tym, że Polacy, zwłaszcza ci młodzi, z przedziału wiekowego 18 - 28, na masową skale opuścili granice swego ojczystego kraju i skierowali się na Zachód, wie chyba każdy. Szacuje się, że fala emigracji zarobkowej objęła ponad milion Polaków, choć źródła rządowe - w celu umniejszenia swej porażki, mówi ledwie o 600 tysiącach, z których większość ma wrócić niebawem, albo już wraca. O ile tak zwane saksy to w naszej historii nic nowego (w zasadzie to od wieków jeździliśmy na zachód zarabiać) o tyle w aktualnej sytuacji widać diametralną różnicę. Otóż większość z nas stamtąd już nie powraca - nie mówię tu bynajmniej o modnych przed paroma laty obozami pracy dla obywateli Europy Wschodniej, czy o popularnych jeszcze wcześniej masowych mordach określonych narodowości, ale o czymś znacznie bardziej przyziemnym - o przeprowadzka. Mówi się, że blisko 80 % z wszystkich emigrujących Polaków nie zamierza już wracać do ojczyzny. To oczywiście dramat, swoista tragedia narodowa, jak i wewnątrz rodzinna, ale także ogromny logistyczny kłopot. Zakładam bowiem, że niewielu z nich wyjechało tam tylko z małym plecaczkiem z niezbędnikiem, a raczej zorganizowało (lub zorganizuje) ogromną, zagraniczną przeprowadzkę.
|