Zagraniczne saksy i przeprowadzki

Kryzys, stale rosnąca stopa bezrobocia, wysokie podatki i postępująca bieda winny w zasadzie powstrzymywać ludzi od podróży i zmiany miejsca swego zamieszkania. Tymczasem - jak podaje Główny Urząd Statystyczny - liczba Polaków zmieniająca swój adres zameldowania lub zamieszkania stale rośnie. Aby dotrzeć do sedna sprawy należy jednak poczynić kilka spostrzeżeń i sprostowań. Nieznaczną część osób oficjalnie przeprowadzających się stanowią studenci i uczniowie, którzy opuszczają rodzinne, zapadłe wsie i udają się do większych miast - takich jak Kraków czy Wrocław i meldują się zamieszkującej tam rodziny. Dalej mamy już bezpośredni skutek kryzysu - emigrację zarobkową. Ci, którzy wyjechali i się im powiodło, zazwyczaj nie wracają. Zmieniają więc adres, załatwiają formalności i przeprowadzają swoją rodzinę do siebie. Niekiedy zaś - przeciwnie - dorabiają się i zaczynają nowe życie, nie obciążoną zobowiązaniami, które zostały w Polsce. Ostatnią dużą grupą przeprowadzki, już nie zagranicznych są wszelkiej maści bankruci, którzy muszą zmienić swe eleganckie lokum na skromniejsze, w celu spłaty zobowiązań i długów. Minimalnie, ale jednak występują jeszcze ci, którym się udało i z małego bloku przeprowadzają się do luksusowej rezydencji.